top of page

Czy bierzesz odpowiedzialność za swoje słowa?

  • 27 wrz 2025
  • 30 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 4 paź 2025



Ludzie chcą dążyć do wszelkiej mądrości i doskonałości w oczach tego świata. Chcą mimowolnie być lepsi od innych. Nie należeć do klasy ubogich i biednych, bez wykształcenia. Chcą zdobywać tytuły naukowe, dobre posady, być mądrzejsi od innych orientując się lepiej w sytuacjach politycznych, czy wydarzeniach na świecie. Być na bieżąco ze współczesną nauką, modą. Kto ma taki dar i umiejętność nabywania i posiadania wszelkiej wiedzy, ma ogromny dar, który trzeba cenić i umieć wykorzystać. Henoch, święty Boga Jahwe, posiadał ten dar i został on wykorzystany w Bożym celu, dla nauki i pouczeń przyszłych pokoleń. Ale czy każdy musi posiadać taki dar? Nie. Są ludzie, którzy mają dar śpiewu, poznania praw fizyki i matematyki, mówienia wieloma językami ludzkimi (poliglota), dar siły w rękach i w nogach, i wiele więcej jest darów, lecz inny dla każdego (nawet w niewielkim stopniu, bo wielu ma podobne dary). I jak są wykorzystywane?


Bóg daje zadatek każdemu, a potem patrzy, co kto z tym zrobi. Tak samo dar nauczania, czy przemawiania publicznie. To jest ogromny dar, który obarczony jest ogromną odpowiedzialnością. Politycy potrafią rzucać słowa na wiatr i czy są z tego tytułu rozliczani sprawiedliwie? hmm... O ileż bardziej ludzie nauczający Bożych prawd i mądrości będą faktycznie rozliczani za swoje słowa przed Bogiem. Tak o ileż bardziej nagroda za przyprowadzanie do PANA Jezusa Chrystusa swoimi słowami będzie obfitsza dla tego, kto tak nauczając, czyniąc i wypełniając Boże przykazania w swoim życiu zachowa koronę życia, będąc tym samym nazwanym "wielkim w królestwie Bożym"(Mateusza 5:19). Ze względu na lenistwo w wierze, wielu ludzi bierze na autorytet księży, pastorów, mnichów, guru, imamów - przeróżnych nauczycieli, podających się za nauczycieli Boga, by na nich przerzucić swoją odpowiedzialność za wiarę. Ale czy ci nauczyciele biorą odpowiedzialność za swoje słowa? Czy widać w ich życiu owoce Ducha Świętego? Na ile człowiek ma oczy otwarte, by na myśl stanięcia przed Bogiem i odpowiedzi na pytanie - za kim tak naprawdę szedłeś? - Odpowiedzieć, że "za PANEM Jezusem Chrystusem"...


...Czy aby na pewno?




Mniemanie o sobie.


"Mniemanie o sobie to opinia lub przekonanie dotyczące własnej osoby, które może być wysokie, niskie, dobre lub złe, a jego podstawą jest samowiedza, czyli ocena własnych cech i zdolności."

"uważać, przypuszczać coś, czasem nie mając pewności lub nie mając podstaw ku temu. Mieć przekonanie o czymś, czasem mało uzasadnione lub nieprawdziwe." (Słownik PWN)

Jakie jest twoje mniemanie o sobie? Zastanów się na spokojnie, niezależnie od tego, co pomyślisz. Ciekawa rzecz, gdzie PAN Bóg pysznych ludzi potrafił złamać lub zatracić w ich pysze, jak wielkiego króla Babilonu, Nabuchodonozora. Ale czy wysokie mniemanie o sobie jest złe? To zależy. Saul w pewnym momencie miał tak wysokie mniemanie o sobie i swoim królowaniu, że porzucił Boga, aż Bóg odebrał mu władzę i oddał Dawidowi. A Dawid miał wysokie mniemanie o sobie? Udowodnię, że miał, ale był pokorny Bogu. Jego wysokie mniemanie o sobie sprawiało, że był mężny dla Boga Jahwe. Walczył z lwami i niedźwiedziami by ocalić powierzone mu owce.


26. Wtedy Dawid zapytał ludzi stojących przy nim: Co dadzą temu, kto zabije tego Filistyna i odejmie hańbę z Izraela? Bo kim jest ten nieobrzezany Filistyn, że rzuca wyzwanie wojskom Boga żywego?

[...]

33. Lecz Saul odpowiedział Dawidowi: Ty nie możesz iść przeciwko temu Filistynowi, by z nim walczyć. Jesteś bowiem chłopcem, a on jest wojownikiem od swojej młodości.
34. Dawid odpowiedział Saulowi: Twój sługa pasł trzodę swego ojca, a gdy przychodził lew lub niedźwiedź i porywał barana z trzody;
35. Wtedy goniłem go, uderzałem na niego i wyrywałem mu go z paszczy. I kiedy rzucał się na mnie, chwytałem go za gardło, biłem i zabijałem go.
36. Twój sługa zabił i lwa, i niedźwiedzia. Ten nieobrzezany Filistyn będzie jak jeden z nich, gdyż rzucił wyzwanie wojskom Boga żywego.
37. Ponadto Dawid powiedział: PAN, który wyrwał mnie z łapy lwa i niedźwiedzia, wyrwie mnie również z rąk tego Filistyna. Wtedy Saul powiedział do Dawida: Idź i niech PAN będzie z tobą.
38. I Saul ubrał Dawida w swoją zbroję, włożył mu na głowę spiżowy hełm i ubrał go w pancerz.
1 Samuela 17:26,33 - 38

To, co przechodził, co doświadczał było przygotowaniem go na konkretny dzień, konkretną godzinę, by był mężny, mimo niepozornego wyglądu. Miał się nie bać niczego ani nikogo, bo Bóg był z nim. Był więc przygotowany na giganta Filistyna - Goliata, którego całe królestwo Saula wówczas się bało. Czy Dawid się zląkł? Bynajmniej. Zdziwił się, że nikt z ludu Bożego nie chciał walczyć. Bano się śmiertelnika, niezależnie od tego, kim by był. Strach zawładnął wśród plemion Izraela i wielki Saul stał się malutkim w porównaniu do Dawida, który powiedział, że pójdzie i zabije Goliata, bo Bóg jest z nim. Śmiano się z niego i zapewne mówiono "pyszałek", a gra toczyła się o wygranie wojny. Bóg był z nim, bo nie uważał siebie za wielkiego, ale wielkim uczynił go Bóg dzięki doświadczeniom. Ku Bożej Chwale i dla Chwały Boga Jahwe - Boga Izraela.


Trochę o mnie.

Mniemanie o sobie jest w moim mniemaniu pejoratywnym określeniem w języku polskim i raczej wywołuje negatywne skojarzenia, ale ja bym tutaj chciał poruszyć to pod kątem właśnie wykorzystania tego na chwałę Bożą. Że nasze doświadczenia, to co przeszliśmy, to co przeżyliśmy żyjąc w starym świecie, mimo, że po nowonarodzeniu stają się już kompletnie nieistotne, gdyż już nie żyjemy tym światem w sensie duchowym (bo póki żyjemy cieleśnie, to tu pracujemy i mieszkamy mając to wszystko w dzierżawę), to szukamy i chcemy żyć w Królestwie Bożym. To by jak najwięcej dusz pozyskać dla Pana Jezusa możemy nasze doświadczenia wykorzystać dla Bożej chwały. I pokrótce wam trochę opowiem na swoim przykładzie, nie żeby się chwalić czy przechwalać bo to nie ma żadnego znaczenia, ale tylko żeby powiedzieć o sobie, jak wyglądało moje życie, jak wstępowałem w dorosłość, opowiadając o skończonych przeze mnie szkołach.


Po liceum poszedłem na Uniwersytet na Ochronę środowiska, i zrobiłem licencjat z tego kierunku. W tym samym czasie zrobiłem też technika weterynarii. Wówczas weekendowa szkoła to było dwu-letnie technikum, a w ciągu tygodnia uczelnia. Chciałem być weterynarzem ale nie miałem tak dobrze zdanych egzaminów maturalnych, żeby pójść do wyższej szkoły weterynaryjnej, dlatego pocieszyłem się samym technikum.

Po szkole nie kontynuowałem tej praktyki więc moja wiedza już teraz jest praktycznie znikoma, bo to już było wiele, wiele wiele lat temu.

Niemniej, zrobiłem licencjat z Ochrony środowiska, zrobiłem w międzyczasie technika weterynarii i co ciekawe jak pisałem pracę licencjacką, byłem na katedrze "Zoologii doświadczalnej i biologii ewolucyjnej". Paradoksalnie, bo bardzo interesowały mnie zwierzęta i ich rozwój biologiczny. I w momencie kiedy mieliśmy czas na wymyślenie jakiegoś tematu pracy licencjackiej u promotora, ja podszedłem do niego i powiedziałem mu że chciałbym napisać pracę licencjacką na temat obalenia teorii ewolucji. Wówczas się zaśmiał i powiedział, że generalnie to jest niemożliwe, bo po pierwsze taka praca w ogóle nie przejdzie i nie zostanie zaakceptowana. Dla wyjaśnienia - uniwersytet zajmujący się nauką i badaniami naukowymi nie zezwala na prace naukowe związane z badaniami nieprawdy innych teorii, choć są wciąż tylko teoriami, czyli domniemanymi faktami bez pokrycia. Nauka, która nie może zajmować się nauką. Bez wchodzenia w szczegóły, uznaję teorię kreacjonizmu i polecam wykłady dr Kenta Hovinda. Dla mnie Księga Rodzaju jest księgą dosłowną.


Więc dosadnie mi ukazano środowisko naukowe, gdzie nie można podejmować tematów naukowych. Nawet podyskutować oficjalnie. Prywatnie można dowiedzieć się rzeczy, o których się nie mówi w tych kręgach. Ciekawe, ale to tyle. Więc to, że mnie wyśmiał, ale jednocześnie jego mina pokazywała że sam by chciał wiele tematów poruszać i zdziałać, ale nie może. Świadectwa innych naukowców pokazują, że za swoje poglądy po prostu tracą pracę. Polecam książki i wykłady profesora Macieja Giertycha np. "Ewolucja, dewolucja, nauka" (wyd. Fronda).

No ale to taka też ciekawostka, że nawet wtedy nie będąc nowonarodzonym miałem to poczucie, że świat został stworzony przez PANA Boga Jahwe w jego doskonały sposób w sześć dni, a nie tak jak to mówią ewolucjoniści. Tym bardziej kompletnie nawet nie rozumiejąc samej teorii, której bronią. Więc to tak a propos.

Potem po Ochronie środowiska zrobiłem poszedłem na magisterkę i uzyskałem tytuł magistra z Zarządzania biznesem. Stwierdziłem, że w sumie żeby odnaleźć się w tym świecie, trzeba trochę mieć pojęcie o życiu w korporacjach, ale i bardzo lubiłem temat samozarządzania swoimi finansami planowania różnych biznesów itd., że to był dobry kierunek dla mnie. I na tej uczelni bardzo lubiłem dyskutować, poruszać różne tematy, bardzo dużo rozmawiać z wykładowcami bo oni w końcu otwierali się na uczniów i ich zdanie.


To na studiach nauczyli mnie w końcu korzystać z wiedzy, ale byli otwarci też na to, co studenci uważają, co sądzą. Nawet mimo innych poglądów politycznych, czy religijnych. Mogłem się w wielu tematach wypowiadać podkreślając nawet temat chociażby stworzenia świata przez Pana Boga. To było ciekawe, choć nie byłem w czasie podążania za Panem Jezusem. Czyniłem wszystko z prostoty serca mając prostą miłość do mojego Boga. Na magisterce mogłem rozwinąć publiczne wypowiadanie się, prezentacje na różne tematy i wchodzenie w publiczne debaty. To akurat nie wynikało z tego, że ja byłem bardzo dobrze przygotowany do wszystkich tematów, że miałem ogromną wiedzę. Ja po prostu umiałem trochę lać wodę (kolokwialnie mówiąc), ale robiłem to w taki sposób, że jak nie wiedziałem co powiedzieć, albo nie znałem bardzo dobrze tematu, to wypowiadałem swoje zdanie, co uważałem. Dodawałem od siebie, ale okazywało się to ciekawe i wykładowcy, co prawda poprawiali mnie, ale nie karcili za to. Wręcz potrafili doceniać. W tym wszystkim byłem szczery. Uczyli nas wszystkich technik, jak się wypowiadać tak, żeby ludzie słuchali, co my do nich mówimy, czyli nie tylko samym przekazem mowy, samą treścią, ale i też przekazem werbalnym - wyjście do ludzi, machanie rękami, takie różne „śmieszne” rzeczy, co miało też służyć manipulacji przekazem. Widać to w wypowiedziach ludzi publicznych, ale to pomijam.

Dążę do tego, że bardzo lubiłem właśnie się wypowiadać, że miałem swoje 5 minut na wypowiedzenie swojego zdania, tego co myślę, co uważam, coś do powiedzenia od siebie, choć nigdy nie byłem wygadany ani gadułą.

Po tych studiach jeszcze zrobiłem technikum realizacji dźwięku, uczyłem się też w praktyce remontować i wykańczać mieszkania, więc tych szkół, kursów i umiejętności się trochę porobiło. Wychodziłem z założenia że na ten świat trzeba być przygotowanym z każdej strony. Gdzie jak ktoś wie i umie więcej, to więcej zrobi i sobie poradzi w trudniejszych czasach. I to było moje założenie niemalże od początku.


Dzięki PANU Jezusowi, to wszystko się przydało, ponieważ gdy straciłem pracę przez pandemię, to mogłem robić jakieś remonty, wykończenia, czy składanie mebli do czasu ustabilizowania. A nawet nagrywać wykonawców i realizować ich piosenki. Byłem też przygotowany uczyć się zupełnie czegoś nowego.


Dopiero w czasie, gdy zacząłem już studiować Pismo Święte, chciałem by PAN Jezus mnie do siebie przyciągnął w pełni. Wówczas całkowicie zaniechałem kwestie związane ze swoimi szkołami, ze swoją nauką, całkowicie to porzuciłem. Co było ze świata to już było nieistotne i do niczego mi się praktycznie nie było w stanie przydać, bo się okazało, że nawet jak przyszła pandemia, to już nie patrzyli na to, czy ktoś ma jakąś szkołę czy nie szkołę. Zwalniali wszystkich jak idzie, tak i ja straciłem właśnie swoją pracę przez likwidację mojego stanowiska. Co, komu po szkołach, po wiedzy, po nauce, jeżeli tak naprawdę ten świat jak będzie chciał, to każdego może wyrzucić na bruk z dnia na dzień...

To jest świadectwo tego świata. A jakie jest świadectwo Słowa?


Pokazanie, żeby nie iść za tym światem bo ten świat każdego przemieli, wykorzysta i po prostu wypluje. Bo takie jest jego założenie. Mają swoje cele i oni je realizują.

Gdybyście byli ze świata, świat miłowałby to, co jest jego. Ponieważ jednak nie jesteście ze świata, ale ja was wybrałem ze świata, dlatego świat was nienawidzi.
Jan (Ewangelia) 15:19

I zmierzam do tego, że tą umiejętność jakiejś tam prezentacji, wypowiadania się publicznie itd. całkowicie straciłem w momencie, kiedy się nowonarodziłem, Uznałem Słowo Boże za tak drogocenne, za tak ważne, że tutaj nie można lać wody, tutaj nie można sobie dopowiedzieć od siebie, tutaj nie można kogoś okłamać, bo wprowadzenie kogoś w błąd, nawet nieumyślnie nadal jest wprowadzeniem w błąd. Jest to ogromna odpowiedzialność za swoje słowa. Choć staramy się tłumaczyć Słowo Boże, jest to mega wielka odpowiedzialność, co będę powtarzał.


Dlatego jest powiedziane, żeby nie wszyscy byli nauczycielami. Kto jest nauczycielem ma ogromny dar. Ale jest to też ogromna odpowiedzialność. Do tego wrócę, bo mimo wszystko dobrze jest być nauczycielem i ja nie mówię, żeby nie nauczać Słowa Bożego, ale jeżeli ktoś ma ten dar, posiada tę pracę dla PANA Boga, to jest ogromne błogosławieństwo ale i właśnie ogromna odpowiedzialność. Na tej podstawie badajcie też ludzi, których słuchacie.


Ja bałem się tej odpowiedzialności dlatego nigdy nie nauczałem na "lajfach", czy jakkolwiek na żywo. I w sumie dotychczas też bym tego nie robił, aż PAN Jezus mnie nie pouczy i powoła do takiej roli lub konkretnego tematu. Póki co, głównie piszę artykuły, ponieważ sprawdzam je wielokrotnie, nawet miesiącami poprawiam tak, żeby być pewnym, niezależnie, czy to jedna osoba przeczyta, czy pięć osób, czy sto. Nie ma to żadnego znaczenia. Ale żeby być po prostu odpowiedzialnym za to, co piszę. I biorę odpowiedzialność za swoje słowo pisane przed Bogiem. Nie oznacza to nadal, że jestem nieomylny. Wyjaśnienia do wielu Słów z Pism potrafią przyjść po latach. To od PANA Jezusa zależy, komu i kiedy oraz przez kogo zostaną otworzone oczy na konkretną wiedzę. Lub kto jak zostanie pouczony, czy poprawiony.


I w tym przypadku przejdę do Listu do Rzymian, ponieważ, gdy zapytałem kiedyś w modlitwie PANA Boga, co powinienem czynić, co powinienem robić dla Jego chwały, to usłyszałem Jego głos we śnie i obraz Biblii, gdzie głos powiedział mi, "Rzymian 12". Po prostu.


Przekład Tysiąclecia:

1. A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej.
2. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.
3. Mocą bowiem łaski, jaka została mi dana, mówię każdemu z was: Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo - według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył.

List do Rzymian 12:1-3


I tutaj przy okazji wyciągnijcie to, co dobre. Co może być dla Was. To jest bardzo ważne, bo wielu nauczycieli, którzy się podają za ojców duchowych, nauczycieli i tak dalej, mają ogromne mniemanie o sobie nie wynikające z bojaźni Bożej, ani z miary własnej wiary, lecz z własnego brzucha. Przyciągając ludzi do siebie, a nie do PANA Jezusa Chrystusa. Do ewangelii sukcesu, dobrodziejstw lub ewangelii strachu. O takich głównie mówię - takich się strzeżcie.


Są ludzie uważających się za godnych, by podawać daty pochwycenia, a tak naprawdę nabijają sobie oglądalność na kanałach streamingowych. Ilu ludzi przez to zwiedli lub ilu się zgorszyło przez to, wydając siebie na pośmiewisko, a co gorsza, też i Słowo Boże. Korzystają z tego, że znając porę w jakiej jesteśmy, rzucają konkretnymi datami. Do Boga należy, komu przekaże informację chociażby o jakimś wydarzeniu, ale dnia pochwycenia nikt się nie dowie. "A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo: Gdy jego gałąź już staje się miękka i wypuszcza liście, poznajecie, że lato jest blisko. Tak i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że jest blisko, u drzwi."Mateusz (Ewangelia) 24:32-33. Esseńczycy z Qumran udowodnili w swoich pismach, że dane im było poznać czas - rok przyjścia PANA Jezusa na świat, ale dnia i godziny nie znali.


Kontynuując List do Rzymian:


4. Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność -
5. podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami.
6. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa - [do stosowania] zgodnie z wiarą;
7. bądź to urząd diakona - dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela - dla wypełniania czynności nauczycielskich;
8. bądź dar upominania - dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, [niech to czyni] ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, [niech działa] z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, [niech to czyni] ochoczo.
9. Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem.
10. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie.
11. Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu.
12. Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie - wytrwali.
13. Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności.
14. Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie.
15. Weselcie się z tymi, którzy się weselą. płaczcie z tymi, którzy płaczą.
16. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach. Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne. Nie uważajcie sami siebie za mądrych.
17. Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi.
18. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi.
19. Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan - ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód - nakarm go.
20. Jeżeli pragnie - napój go. Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę.
21. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.
List do Rzymian 12:4-21

To jest cały rozdział. I co tu jest najważniejsze? Każdy ma swoją rolę, to po pierwsze, więc nie smućmy się, że ktoś umie więcej, czy robi więcej dla PANA Boga. Mamy trwać, bo nic nie możemy już dołożyć do zbawienia. Ale właśnie najważniejsze jest to, że mamy nie upodabniać się do tego świata, a powinniśmy się wyróżniać swoim zachowaniem i uczynkami. Przede wszystkim jedno powinno mieć pokrycie w drugiem. Cała też nasza wiedza powinna być czyniona przez Bożą mądrość i w tej mądrości powinniśmy przekazywać wiedzę dalej. To co nam zostało dane i wlane, ale w Bożej miłości, w tej doskonałej Bożej miłości bez przechwałek, lecz w gorliwości i w pokorze. W Bożej sprawiedliwości.


To, co właśnie bardzo lubią YouTubowi nauczyciele głosić, którym jak się coś napisze, przekaże swoje poznanie, to oni to bagatelizują i kompletnie nie potrafią sprawdzić ani pomodlić się o to, czy faktycznie dobrze nauczali, czy nie. Nie zdają sobie sprawy, że biorą za to pełną odpowiedzialność, co mówili i za to, czego nie chcieli przyjąć, lub nie chcieli wyjaśnić. A to wszystko, co mamy czynić w służbie nauczania, mamy czynić na Bożą Chwałę i nie w kłótliwości. To jest bardzo ważne.


31. Tak więc czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego robicie, wszystko róbcie ku chwale Boga.
32. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla kościoła Bożego;
33. Tak jak i ja się wszystkim we wszystkim podobam, nie szukając w tym własnej korzyści, ale korzyści wielu, aby byli zbawieni.
1 Koryntian 10:31-33

Nie dotyczy to tylko i wyłącznie jedzenia czy cokolwiek innego, ale to jest właśnie istotne, że tak jak winem można się upić do nieprzytomności, tak też jest napisane, że wino rozwesela serce (Psalmy 104:15), więc kto mądry ten umie korzystać z tego, co zostało nam dane, ale kto głupi, wykorzystuje to dla swoich cielesnych korzyści, dążąc do grzechu. Więc wszystko może być dwojakie i wszystko może być dla ludzi, ale w nadmiarze, w przesadzie, w nieumiarkowaniu - może stać się grzechem lub może prowadzić do grzechu. Nawet nauczanie.


Nie chcę, bracia, żebyście nie wiedzieli, że wszyscy nasi ojcowie byli pod obłokiem i wszyscy przeszli przez morze;
I wszyscy w Mojżesza zostali ochrzczeni w obłoku i w morzu;
Wszyscy też jedli ten sam pokarm duchowy;
I wszyscy pili ten sam duchowy napój. Pili bowiem ze skały duchowej, która szła za nimi. A tą skałą był Chrystus.
Lecz większości z nich nie upodobał sobie Bóg. Polegli bowiem na pustyni.
1 Koryntian 10:1-5

Szli za Mojżeszem, który posiadał autorytet PANA Jezusa Chrystusa, ale mu nie do końca ufali. Wystawiali PANA Boga na próbę wielokrotnie. I tutaj jest też napisane, że "wszyscy nasi ojcowie byli pod obłokiem", ale niewiele z tego wynikało z tego ich ojcostwa. Tak samo jak Pan Jezus powiedział, że "nie nazywajcie nikogo ojcem, gdyż jeden jest wasz Ojciec, który jest w niebie" (Mateusza 23:9), tak przestrzegł nas przed duchowymi ojcami, którzy podają się za namaszczonych zastępców Chrystusa (gr. Anti Christos = łac. Vicarius Christi) i czynią siebie nauczycielami mając autorytet swojego kościoła, a nie Pana Jezusa Chrystusa, choć twierdzą inaczej.


I mówił też,"Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście." (Mateusz 23:8). A mimo to wielokrotnie PANA Jezusa nazywali nauczycielem. Tak samo były odpowiednie stanowiska, czy to diakoni czy biskupi i tak dalej, czy właśnie pasterzy - pastorowie "Piotrze, paś moje owce [...]" (Jana 21:15-17). Ale w tym wszystkim PAN Jezus nie skłamał. Nie powiedział tego po to, żeby ktoś go potem nazywał albo nie - nauczycielem, bo by mógł wtedy powiedzieć, ale chwila, hola hola, nie nazywajcie mnie nauczycielem, przecież mówiłem wam... Nie, tu nie chodziło o samo nazewnictwo, ale o autorytet na który należy wskazywać, i w jakim ktoś naucza. Również mogło chodzić o podstęp, bo i faryzeusze tak nazywali PANA Jezusa, dlatego trzeba umiejętnie odpowiadać. Czy ktoś z apostołów nauczał we własnym autorytecie? Chciał mieć własny autorytet swojego nauczania? Czy nauczał w autorytecie PANA Jezusa, w autorytecie Boga Ojca, w tym duchowym autorytecie? Więc jeżeli nie szukamy chwały dla siebie, że jesteśmy fajnymi nauczycielami, zasiadać w pierwszych miejscach na ucztach, czy w synagogach, że chcemy dużą oglądalność na YouTubie, żeby zarabiać na reklamach, czy cokolwiek, to jeżeli właśnie nauczanie jest w autorytecie w Duchu PANA Jezusa Chrystusa, to to jest to, do czego powinniśmy dążyć - to nie tylko słychać, ale i to widać po człowieku. Byśmy my świadczyli o PANU, a PAN zaświadczał o nas przez swego Ducha. "Gdyż nie otrzymaliście ducha niewoli, aby znowu się bać, ale otrzymaliście Ducha usynowienia, przez którego wołamy: Abba, Ojcze! Ten to Duch poświadcza naszemu duchowi, że jesteśmy dziećmi Bożymi. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa, jeśli tylko z nim cierpimy, abyśmy też z nim byli uwielbieni." (Rzymianie 8:15-17)


6. A to stało się dla nas przykładem, żebyśmy nie pożądali złych rzeczy, jak oni pożądali.
7. Nie bądźcie więc bałwochwalcami, jak niektórzy z nich, jak jest napisane: Usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić.
8. Nie dopuszczajmy się też nierządu, jak niektórzy z nich się dopuszczali i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące;
9. I nie wystawiajmy na próbę Chrystusa, jak niektórzy z nich wystawiali i poginęli od wężów;
10. Ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali i zostali wytraceni przez niszczyciela.
11. A to wszystko przydarzyło się im dla przykładu i zostało napisane dla napomnienia nas, których dosięgnął kres czasów.
12. Tak więc kto myśli, że stoi, niech uważa, aby nie upadł.
13. Nie nawiedziła was pokusa inna niż ludzka. Lecz Bóg jest wierny i nie pozwoli, żebyście byli kuszeni ponad wasze siły, ale wraz z pokusą da wyjście, żebyście mogli ją znieść.
14. Dlatego, moi najmilsi, uciekajcie od bałwochwalstwa.
15. Mówię jak do mądrych. Osądźcie sami to, co mówię.
1 Koryntian 10:6-15

Mądrość i wiedza tego świata też może być bałwochwalstwem. To widać po naukowcach, po wykładowcach. Tych, którzy mniemają się doktorami, profesorami nauk wszelkich, astronomach i tych, co latają w swój cudowny Hollywoodzki kosmos i to oni właśnie czynią bałwochwalstwem swoją mądrość.


Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest wspólnotą krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czy nie jest wspólnotą ciała Chrystusa?
My bowiem, choć liczni, jesteśmy jednym chlebem i jednym ciałem, bo wszyscy jesteśmy uczestnikami jednego chleba.
Przypatrzcie się Izraelowi według ciała. Czyż ci, którzy jedzą ofiary, nie są uczestnikami ołtarza?
Cóż więc chcę powiedzieć? Że bożek jest czymś albo ofiara składana bożkom czymś jest?
Raczej chcę powiedzieć, że to, co poganie ofiarują, demonom ofiarują, a nie Bogu. A nie chciałbym, żebyście mieli społeczność z demonami.
Nie możecie pić kielicha Pana i kielicha demonów. Nie możecie być uczestnikami stołu Pana i stołu demonów.
1 Koryntian 10:16-21

Wiedza nie zbawia, ale poznanie prawdy doprowadza do zbawienia.


Nie możemy czerpać z wiedzy, która nie jest od PANA Boga. Nie możemy czerpać z wiedzy tego świata, gdzie wmawiają nam rzeczy ponad to, co zostało stworzone i ustanowione przez Boga Jahwe. Nie możemy na to, co robi chociażby kościół katolicki, zgadzać się - na ignorowanie Księgi Rodzaju i uznać ją tylko i wyłącznie za symbolikę. Bóg, co prawda jest Bogiem symboli i liczb, ale Jego Słowa są dosłowne. Symbole mają być wskazówkami, ale przede wszystkim mają być ukryciem pewnej wiedzy przed ludźmi, którzy nie patrzą i nie rozeznają Duchem. Nie możemy z takimi zasiadać przy jednym stole i pić z jednego kielicha, gdyż oni piją z zupełnie innego kielicha i nie tylko oni czerpią tylko i wyłącznie z tego świata, sami mając się za wielkich uczonych stając się letni, bo godzą się na jedno i drugie, ale i ludzie podążający za nimi. Chcą być trochę tu i trochę tam, tak żeby czerpać pieniądze z tego świata ale żeby potem się wkupić do nieba choć sami tam nie wchodzą, to i innym nie dają wejść (Mateusza 23:13).


22. Czy będziemy pobudzali Pana do zazdrości? Czy jesteśmy mocniejsi od niego?
23. Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko mi wolno, ale nie wszystko buduje.
24. Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego.
25. Wszystko, co sprzedają w jatkach, jedzcie, o nic nie pytając ze względu na sumienie.
26. Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia.
27. Jeśli zaprosi was ktoś z niewierzących, a chcecie iść, jedzcie wszystko, co przed wami postawią, o nic nie pytając ze względu na sumienie.
28. Lecz jeśli ktoś wam powie: To jest ofiarowane bożkom, nie jedzcie ze względu na tego, który to powiedział, i ze względu na sumienie. Pańska bowiem jest ziemia i wszystko, co ją napełnia.
29. Ale sumienie, mówię, nie twoje, lecz tego drugiego. Dlaczego bowiem moja wolność ma być sądzona przez cudze sumienie?
30. Bo jeśli ja z dziękczynieniem coś spożywam, to czemu mam być spotwarzany za to, za co dziękuję?
31. Tak więc czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego robicie, wszystko róbcie ku chwale Boga.
32. Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla kościoła Bożego;
33. Tak jak i ja się wszystkim we wszystkim podobam, nie szukając w tym własnej korzyści, ale korzyści wielu, aby byli zbawieni.
1 Koryntian 10:22-33

Choć powtarzam te wersety, to o to właśnie mamy się starać. Korzyści wielu dla Bożej chwały, by przyprowadzić ludzi do PANA Jezusa. Dlatego zostało powiedziane apostołom, idźcie na wszelkie krańce świata i głoście Ewangelię. Czy to znaczy, że każdy z nich miał być nauczycielem? Nie. Tu chodziło o to, by każdy swoim dążeniem do pokuty pokazywał właśnie owoce jej godne, by pokazywać prawdziwe życie w Jezusie Chrystusie. I w ten sposób, nawet będąc na krańcach ziemi, jeżeli jedna taka osoba była wśród pogan, wśród niewierzących, to już dla tych wszystkich dookoła wydawał się zupełnie inny - zachowywał się zupełnie inaczej. Nie czynił tego, co inni, lecz wydawał dobre owoce pokazując im, jak należy czynić. Pokazując, że się nie kradnie, nie oszukuje, płaci podatki zgodnie z prawdą, nie kombinuje, nie plotkuje, nie złorzeczy, nie szemra, czy cokolwiek innego się robi, to dla ludzi ze świata takie coś świadczy, że z taką osobą jest coś nie tak, no bo skoro nie chce kraść, chociażby cukierka ze sklepu, czy winogrona czy czegoś innego. Bo skoro wszyscy tak czynią, to wszyscy powinni tak czynić po kryjomu. Czynić źle w zakamarkach nocy. Ale jak ktoś nie wchodzi w takie układy, odmawia pijaństwa, bójek, czyni inaczej to ludzie zaczynają się interesować i takie osoby dopiero wtedy pokazują, do kogo tak naprawdę należą.


I chociażby te tytuły naukowe, o których wspominałem wcześniej, dla mnie one stały się nieistotne, ale zacząłem w nich widzieć pewien potencjał. Zacząłem je wykorzystywać w pewnym momencie podczas dyskusji, czy to na TikToku czy na Facebooku. A uczyłem się wtedy ludzi. Tego, co sądzą, co uważają, jak się wypowiadają na tematy Biblijne. Poszerzałem mocno dzięki temu swoją wiedzę biblijną próbując odpowiadać na zarzuty przeciwko Bogu i niektórym nauczaniom, bo musiałem się naturalnie dokształcać. Ale i uczyłem się wypowiadać tak, żeby nie pokazywać swojej mądrości, jako wyższości nad kimś, że wiem od kogoś lepiej, tylko jak się wypowiadać tak, żeby kogoś zachęcić do dyskusji, do sprawdzenia w Słowie Bożym, do tego aby czytelnik widział coś innego w nas, niż widzi w innych. Czyli jak ktoś inny się kłóci o słówka, a ktoś inny tak naprawdę pokazuje, wskazuje drogę, którą jest oczywiście PAN Jezus Chrystus. Wskazywać ten drogowskaz na PANA Jezusa, który jest tą drogą. Wypowiadając się w zupełnie inny sposób taka osoba może się troszkę zdziwić, bo najczęściej się uważa, że to właśnie chrześcijanie najbardziej się kłócą. Katolicy i tak dalej bardzo mocno lubią się kłócić i pokazywać kto ma rację, zamiast tak naprawdę w miłości Bożej wskazywać i pokazywać że "no słuchaj, tutaj w sumie całkiem to dobrze rozumiesz, ale weź jeszcze tutaj sprawdź bo ja na przykład widzę to inaczej i tak dalej." Pokazuję teraz pewną łagodność, ale to też mi zajęło trochę czasu. I nie mówię by nie wskazywać na grzech, ale przyprowadzać zabłąkane owce, które chcą dać się odnaleźć.


Każdy otrzymał dar.


Tak Każdy posiada inny dar wypowiedzi, to też muszę podkreślić. Niektórzy muszą być twardzi i konkretni w mowie, bo to jest ważne. Apostoł Paweł był bardzo twardy w mowie, swoich wypowiedziach, czego ludzie nie rozumieli i wykorzystywali to przeciwko innym zwodząc, też będąc konkretnym „O głupi Galaci!” (Galacja 3:2). A inni są łagodniejsi. Więc każdy powinien znać też samego siebie. Paweł znając nie tylko siebie, ale i innych zastosował bardzo ciekawy element psychologiczny, ponieważ on prawdopodobnie (tak stwierdzam), wypowiadał się do ludzi, którzy albo uważali się za mądrych albo przebywali wśród mądrych uczonych albo szukali autorytetu gdzie indziej, niż w PANU Jezusie itd. I żeby jemu nie wytknęli, że on się uważa za mądrego, wszystko wiedzącego - co zrobił? Pierwszy poniżył sam siebie. Nie dał im pola manewru, żeby oni zastosowali wobec niego szydercze określenia, że "no ty się wywyższasz, że ty uważasz, że wszystko wiesz" i tak dalej, a on kompletnie ich zaskoczył tym, mówiąc, że jest "jak poroniony płód", że jest ostatnim najmniejszym, że on jakby to wszystko czyni, ale nie dla własnej korzyści, tylko właśnie dla korzyści wielu, dla Pana Jezusa Chrystusa. By nawet swoją niedolą i swoim niedostatkiem jak najwięcej dusz pozyskać ku zbawieniu. To jest niesamowite, co Paweł pokazał przez to, kim jest, a był wielkim uczonym. Faryzeuszem który stał się sługą PANA Jezusa i uważał siebie za najmniejszego ze wszystkich i łaska musiała mu w pełni wystarczyć.


No i ci ludzie, z którymi wchodzę w dyskusje na tematy ewolucji pisząc im w dużym skrócie, że to nieprawda. Oni generalnie uważają chrześcijan, którzy nie wierzą w ewolucję, sami nazywając siebie przy okazji chrześcijanami, za bezmózgi, za gorszych, za ciemnotę, za niedouczonych, foliarzy itd. I w momencie kiedy im piszę, że jestem biologiem z wykształcenia i mam tytuł magistra, co sprawia, że w świetle nauki jestem naukowcem, to posiadam wiedzę, którą zdobyłem i piszę im, że tak naprawdę jeżeli wierzycie naukowcom, to czemu mnie nie wierzycie, skoro też jestem naukowcem? I tacy ludzie potrafią być trochę zdezorientowani i zaczynają się dziwić, "no ale jak to taka osoba wykształcona nagle przestała wierzyć nauce." Wtedy dopiero się zaczyna prawdziwa "owocna" dyskusja, kiedy można przekazać swoje świadectwo nawrócenia, co PAN Jezus był w stanie uczynić w moim życiu. Że nauka nie jest zła, jeśli się nie odbiega od wywyższenia Stworzyciela nieba i ziemi oraz wszystkiego co w nich i na niej, co powstała według doskonałego planu Bożego.


Wtedy dopiero taka dyskusja może być u kogoś mocnym ziarnem, takim zasianym. Jeśli takie wypowiedzi są nie dla nich, to na pewno dla innych czytelników. Ziarna padają na różne gleby. I ludzie właśnie widzą w chrześcijanach, szczególnie biblijnych, że to są niedouki, nieuczeni. A tu proszę bardzo - mam swój argument, gdzie staje się jak uczony, nie będąc uczonym, by pozyskać tych, którzy słuchają się uczonych.

19. Będąc bowiem wolny wobec wszystkich, samego siebie uczyniłem niewolnikiem wszystkich, abym więcej ludzi pozyskał.
20. I stałem się dla Żydów jak Żyd, aby Żydów pozyskać, dla tych, którzy są pod prawem, jakbym był pod prawem, aby pozyskać tych, którzy są pod prawem;
21. Dla tych, którzy są bez prawa, jakbym był bez prawa – nie będąc bez prawa Bogu, lecz będąc pod prawem Chrystusowi – aby pozyskać tych, którzy są bez prawa.
22. Dla słabych stałem się jak słaby, aby słabych pozyskać. Stałem się wszystkim dla wszystkich, aby wszelkim sposobem niektórych zbawić.
23. A robię to dla ewangelii, aby stać się jej uczestnikiem.
24. Czy nie wiecie, że ci, którzy biegną w wyścigu, wszyscy wprawdzie biegną, lecz tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście ją otrzymali.
1 Koryntian 9:19-24

I tacy ludzie, z którymi dyskutujemy mogą uważać, że nie można nam zaufać, bo czytamy swoje baśnie. I w momencie kiedy możemy im pokazać że jest inaczej niż w opowieściach bez pokrycia, że PAN Jezus potrafił u nas i u podobnych osób też działać, to tacy w pewnym momencie mogą w końcu zacząć się zastanawiać, "czyli to u mnie też może w takim razie Pan Jezus zacząć działać, leczyć i uzdrawiać." Dlatego jeżeli ktoś z was ma jakiś dobry dar, z którego kiedyś korzystał lub co było jego mocną stroną i nagle zostało to porzucone, to żeby zastanowić się, czy można to wykorzystać właśnie na chwałę Bożą. Tak jak ci, co cudownie śpiewają zaczynają śpiewać uwielbienia, czy grać na instrumentach dla Boga, wielu takich ludzi nauczyło się przed nawróceniem, tak teraz wykorzystują to na chwałę Bożą. Właśnie po to, by komuś pokazać że można być zbawionym mimo, że się było w starym świecie. I o to tu chodzi. „Ci, którzy są mądrzy, będą świecić jak blask firmamentu, a ci, którzy przyprowadzili wielu do sprawiedliwości - jak gwiazdy na wieki wieków” (Daniela 12:3). Z drugiej strony, stare doświadczenia też mogą być przygotowaniem na Goliata.


No i właśnie przez swoje zaufanie do nauki, człowiek nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności, bo zrzucają ją na swoich nauczycieli, na naukowców i tak dalej. Bo widzą w innych autorytet i mądrość. Nawet stawiając ich jako idoli. Więc jeżeli ktoś nas w szkole uczył ewolucjonizmu, że Ziemia to glob, to nie bierze nikt za to odpowiedzialności, żeby sprawdzić i to zbadać, bo jak? Tylko tak jest, bo tak jest, bo naukowcy tak stwierdzili... Bo jest masa publikacji naukowych, książek i tak dalej. Rynek kosmiczny, jak jest ogromny, widać po samym Hollywood. Więc odpowiedzialność spada na nich. Tak samo duchowi nauczyciele, którzy swój autorytet jakby kładą na Słowie Bożym ale tak naprawdę, chociażby na przykładzie księży, ich autorytetem jest katechizm i na podstawie katechizmu się wypowiadają i na jego podstawie nauczają.

Tak też właśnie wierzący katolicy zrzucają całą odpowiedzialność na księży za swoją wiarę, "bo to ksiądz mi tak powiedział, że tak jest i tak robię, no i tak w sumie jak każdy inny". I tak każdy oto czyni co mu się podoba w swoim zaciszu, a potem chodzą do spowiedzi bo wierzą, że wszystkie grzechy zostaną im odpuszczone z dnia na dzień, bez prawdziwej pokuty, by potem znowu móc dalej grzeszyć.


No i to jest podobne do tego, co powiedział PAN Jezus na tamten czas, by czynić, jak nauczają z prawa, ale nie czyńcie jak oni i według ich uczynków. Mówią bowiem, ale sami nie czynią (Mateusza 23:3). To mówił o faryzeuszach. I na przykładzie księży, choć mówią cudownie i potrafią naprawdę cukierkowo opowiadać, tak swoim zachowaniem pokazują zupełnie coś innego.

I teraz odwrotna sytuacja, kiedy prawdziwy chrześcijanin wchodzi wśród ludzi, którzy nie są nowonarodzeni, oni wtedy widzą że jest inny. Takiego mowa jest inna. Czasem nawet ciężka i nie podobna do tego, czego uczono ich od dziecka. Tak samo kiedy ktoś słucha nauczania księdza i powiedzmy, że na oko może wydawać się, że mówi cudownie, trochę o zbawieniu, trochę o tym, że trzeba dobrze czynić itd. I wydaje się to dobre, to on swoimi uczynkami pokazuje zupełnie coś innego i człowiek traci zaufanie, nie tyle co do tego księdza, co do wiary w Boga, co do Słowa Bożego. Widzi, że coś jest nie tak. Bo jeżeli ktoś nie jest pobudzony duchowo do tego żeby zaufać w pełni Bogu, a chciałby wierzyć, to szuka autorytetu u ludzi. Szuka właśnie po różnych religiach. "A ta mu się nie podoba, a tutaj był, a tutaj no niby to fajnie, ale coś było nie tak no to wyszedł i szuka dalej i tak dalej niby obraca się w kręgach chrześcijańskich" i jak przestał mu się kościół katolicki podobać to może poszuka jakiegoś prawosławnego, czy tam protestanckiego i dalej tak szuka i szuka i znaleźć nie może, więc tutaj dążę do tego, że odpowiedzialność spoczywa na każdym, kto naucza, ale każdy, kto prawdziwie chce nauczać, powinien nauczać z autorytetem PANA Jezusa Chrystusa, a wtedy prawdziwe owieczki PANA odnajdą głos Jezusa.


Moje owce słuchają mego głosu i ja je znam, a one idą za mną.
A ja daję im życie wieczne i nigdy nie zginą ani nikt nie wydrze ich z mojej ręki.
Mój Ojciec, który mi je dał, większy jest od wszystkich i nikt nie może wydrzeć ich z ręki mego Ojca.
Jan (Ewangelia) 10:27-29

Wtedy to, jeśli ktoś szuka, a będzie tego samego Ducha, to znajdzie swoje miejsce. Zobaczy, że "tak, to jest to, jestem z nimi jednomyślny, zgadzam się z nimi co mówią." I nie mówię w takim sensie, że zgadzam się z nimi bezgranicznie i ślepo wierzę słowom jakichś ludzi, tylko że Duch pobudza w konkretną stronę, do konkretnego np. zgromadzenia. Że widzę owoce opisane w Słowie Bożym i dostrzegam dary Ducha Świętego. Że jak mówią, tak czynią i nawołują tacy ludzie do pokuty i do nawrócenia się do PANA Jezusa w Jego sprawiedliwości. Tak jakby mnie pobudził do tego zgromadzenia, w którym jestem, bo ja nigdy nie szukałem takich miejsc, ani nie szukałem żadnych autorytetów. U nikogo. W niesamowity sposób PAN Jezus sprawił i pobudził mnie duchowo do tego, bym przyszedł w konkretne miejsce. I wtedy wiedziałem, że to jest moja wspólnota, że tutaj się czuję jednomyślny z całym zgromadzeniem. I nie musiałem się za długo nad tym zastanawiać, choć co prawda sprawdzałem słowa, które słyszałem, tak ja się potrafię z nimi zgadzać i czuję, że duchowo myślimy to samo, uważamy tak samo i to co mówią, chociaż mówią często coś nowego, to wiem, że jesteśmy w tym jednomyślni.

Ale też poznałem ludzi, którzy szukają u innych autorytetu tylko po to, żeby przerzucać odpowiedzialność za swoje grzechy na kogoś innego. Szukają wytłumaczenia i wymówki swoich uczynków. Albo szukają złotoustych. Różnie to bywa.


To tak nie działa i nie możemy zrzucać na kogoś odpowiedzialności za swoje czyny. Nie powinniśmy tego robić. Nie wolno nam tego robić. Bo my jesteśmy odpowiedzialni sami za siebie. Ktoś może siać, ktoś inny może podlewać, ale tylko PAN Bóg daje wzrost szczególnie tym, Którzy zostali posiani na odpowiedniej ziemi. I bądźmy za to odpowiedzialni. Nie tylko za to, co mówimy, ale też sami za siebie i za swoje uczynki.


Potrzebny nam nauczyciel.


Ludzie szukają nauczycieli bo sami nie potrafią wielu rzeczy zrozumieć. To jest akurat w pełni zrozumiałe, bo jeżeli ktoś dopiero wzrasta, to mleko które było dawane chociażby przez apostołów jest bardzo potrzebne. Więc, to nie jest tak, że nauczyciel nie jest potrzebny. Nauczyciel jest bardzo potrzebny, który właśnie to mleko poda tak, żeby odpowiednio był ten wzrost. Nie na mleku modyfikowanym, po którym ma się kolkę, ale na prawdziwym mleku Ewangelii, które pozwoli sprawnemu człowiekowi przejść na stały pokarm, ponieważ nie można żyć na samym mleku. To jest do czasu, by nauczyć się rozróżniać dobro od zła. Co jest Bożą wolą, a co nie. Co prawdą, a co kłamstwem. Kto od Boga, a kto od wroga...


Więc dobry nauczyciel to jest błogosławieństwo od PANA Boga Jahwe, naszego PANA Jezusa, ale trzeba umieć to rozeznać, żeby nie trafić w złe towarzystwo, żeby nie trafić w populizm tych, którzy są modni, bo też są "nauczyciele". Są różne osoby, którzy są po prostu modni, i też wielu dobrze zaczyna, dobrze startują w biegu, ale potem źle kończą... Dają się sprzedać mamonie i nie dość, że sami źle kończą, to i za sobą pociągają wielu ludzi. PAN Jezus nie na darmo powiedział, by nikogo nie nazywać nauczycielem. Przez roztropność. A mimo to PAN Jezus miał autorytet Boga - nauczyciela. Miał autorytet w którym nauczał z pełną mocą, z pełną pokorą, nie wywyższając się, będąc całkowicie w Bożej miłości. Miał autorytet Słowa i przekazu swoich czynów oraz cudów. Był prawdziwym nauczycielem, który posłał nam Ducha, który nam wszystko przypomni i wyjaśni (Jana 14:26-27).


Wszystko było zgodne. Nie można było mu niczego zarzucić, aż potrzebowali fałszywych świadków przeciwko niemu, bo PAN Jezus nigdy nie kłamał, nigdy fałszywie nie świadczył ani fałszywie nie oskarżał. Wręcz przeciwnie - uzdrawiał, czynił cuda i pokazał ludziom, że to, co oni myśleli na nic się zdało. Oczekując tak naprawdę króla, który pokona Rzym, myśleli o cielesności, że wszyscy nagle dostaną miecze w rękę i pokonają rzymskiego wroga. Kompletnie się przeliczyli. Szukali autorytetu w ziemskim człowieku. Szukali drugiego Dawida, jako człowieka - szukali drugiego króla. Jako człowieka, a nie zdali sobie kompletnie sprawy, że PAN Bóg Jahwe może przyjść w ciele z pełnym autorytetem, pełną mocą, pełną władzą i chcącym pokazać im, gdzie jest prawdziwe królestwo, którego powinni ludzie szukać zamiast tego ziemskiego. I to w pełnej pokorze.


Dlatego też Bogiem wzgardzili, nie Samuelem (1 Samuela 8:7), gdy zechcieli mieć pierwszego króla, bo szukali autorytetu u ludzi, by upodobnić się do pogan. To jest właśnie to, co gubi człowieka. W Marka 10:17-18 czytamy: "Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby odziedziczyć życie wieczne? Lecz Jezus mu odpowiedział: Dlaczego nazywasz mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko jeden – Bóg."

Gdzie powinien być kierowany autorytet? PAN Jezus właśnie tutaj wskazał prawdziwy autorytet i przy okazji słowem się nie odezwał na nazwanie siebie "nauczycielem". Bo choć widzieli go cieleśnie, jako zwykłego człowieka, to PAN Jezus pokazał im, gdzie tak naprawdę jest kierowany prawdziwy autorytet i uwielbienie. Dzisiaj wielu tych, co się nazywają pastorami, dążą też do takiego trochę samouwielbienia, nie słuchając tego, co im się czasem powie w Bożej miłości, bo uważają, że wszystko wiedzą najlepiej. I całe życie tkwią w swojej "nieomylności". Nie mówię tu o tych, co potrafią przyznać się do błędu. Którzy potrafią dostrzec, że nie są nieomylni.


Dlatego przez takich samo-uwielbionych ludzie nienawidzą słowa pastor. Bo pastora, jako osobę, która naucza Słowa Bożego, jest ciężko im trochę zaszufladkować. Ciężko im go gdzieś tam postawić, bo nie wiadomo czy to będzie prawosławny, czy to będzie jakiejś innej religii... Księdza to im łatwo określić, bo mamy w katolicyzmie rzymskim, gdzie, co ciekawe się okazuje, że bardzo dużo ma odłamów i sami się między sobą potrafią kłócić, która msza jest lepsza. Pastora już niekoniecznie łatwo przyporządkować. Dlatego często właśnie się pojawiają różni ludzie na "lajfach", na YouTubie, gdzie stają się szydercami, którzy mówią z pogardą wobec innych "ja tu nie jestem pastorem, ja nie jestem nauczycielem. Pan Jezus powiedział, że nikogo nie nazywajcie nauczycielem." Szydzą tym samym z różnych pastorów, szczególnie tych, którzy dobrze nauczają, starając się ich wrzucić do jednego wora z tymi którzy źle czynią. Ale tacy ludzie, co prowadzą taki "lajf" na YouTubie po dwie, trzy godziny i mówią o wspólnym rozważaniu, to tylko tak mówią. Nie uważają siebie za pastorów, nie uważają siebie za nauczycieli, nie nazywają tak siebie, bo chcą zrzucić z siebie odpowiedzialność za swoje słowa. No, ale oczywiście mówią, że "czytajcie Biblię, możecie mnie sprawdzić w Słowie Bożym, to jest dobre tamto złe…", jednak rzadko kiedy kogoś dopuszczają do dyskusji. Zrzucają z siebie tą odpowiedzialność, bo nie chcą brać tej odpowiedzialności za swoje słowa. Tak naprawdę każdy, kto naucza, kto prowadzi takie podcasty, czy też kto pisze artykuły, cokolwiek ktokolwiek czyni - jest opiniotwórczy.

Wielu ludzi, którzy takie artykuły czytają, szukają jakiejś opinii, szukają jakiegoś potwierdzenia, szukają wyjaśnienia, bo mogą nie rozumieć Słowa Bożego i z tym się zgadzam - są właśnie tacy, co szukają prawdy i ja też taki byłem i nadal się uczę. I nadal też słucham. Chcę być w pełni odpowiedzialny za swoje Słowa i uczynki, a PAN Jezus mnie w tym utwierdza pokazując mi, co jest prawdą, a co nie. Koryguje mnie, uczy rozróżniania duchów i kto jest od Boga. Poprzez zrzucanie z siebie odpowiedzialności, nie chcą przyznać się do tego, że są opiniotwórczy, że ci ludzie, którzy ich słuchają potem to powielają, potem to przekazują dalej, przekazują też te błędne rzeczy, których tamci nauczają. I ja czasami słucham takich osób, ich różnych opinii, by dowiedzieć się, jakie są dogmaty, nauki, by wiedzieć, co się dzieje w świecie chrześcijańskim, bo szczególnie od pandemii modne zrobiły się kręgi "biblijnych" i trzeba być ostrożnym. Nie mniej, mogę czasem wyciągnąć dużo dobrych rzeczy, odrzucając to, co złe, bo może ktoś taki powiedzieć dużo dobrego, może być w jakieś tam nieświadomości, być na innym etapie poznania, wiedzieć więcej niż ja, albo dostrzegać coś ponad to, co sam widziałem. Ale czasem, gdy się komuś takiemu zwróci uwagę, pokaże swój punkt, to ta osoba nie chce słuchać, od razu zarzuca legalizm itd., że ktoś jest pod prawem kompletnie nie chcąc wejść w prostą dyskusję w miłości Bożej, żeby wspólnie podyskutować i może czegoś więcej się nauczyć. To zrzuca całkowicie tą odpowiedzialność, będąc w swoich przekonaniach, ale i nauczając innych ludzi przekonań mówiąc, że nie naucza swoich przekonań... Błędne koło, które niestety jest bardzo zwodliwe. Uważajcie na takie osoby, i ja nie mówię, żeby ich nie słuchać, ale by wyciągać to, co dobre i uczyć się takich osób słuchać pod kątem właśnie stwierdzania, kiedy taka osoba mówi prawdę a kiedy przestaje brać odpowiedzialność za swoje słowa.


Kiedy właśnie zrzuca wszystko na Słowo Boże, że on nie jest nauczycielem, że on tak naprawdę tutaj tylko rozważa, kolejne trzy godziny, sam... Mówi i mówi o tym, co się wydarzyło, o swoich przekonaniach, o różnych rzeczach, o Słowie Bożym, czytając wersety, czy tam wyrywa z kontekstu, czy nie wyrywa, to finalnie tworzy pewną opinię na ten dany temat. No i ludzie potem to powielają i przekazują dalej. Trochę w innym wydaniu niż to robi Kościół Katolicki, bo Kościół Katolicki 100% przekazuje to, co mają inni uważać bez żadnej dyskusji. No to to już jest w ogóle zupełnie inna miara. I wracam teraz do stwierdzenia, niewielu nauczało, bo jest to bardzo ogromna odpowiedzialność:


1. Niech niewielu z was zostaje nauczycielami, moi bracia, gdyż wiecie, że czeka nas surowszy sąd.
2. Wszyscy bowiem w wielu sprawach upadamy. Jeśli ktoś nie upada w mowie, jest człowiekiem doskonałym, który też może utrzymać na wodzy całe ciało.
3. Oto koniom wkładamy wędzidła do pysków, aby były nam posłuszne, i kierujemy całym ich ciałem.
4. Podobnie i statki, choć są tak wielkie i pędzone gwałtownymi wichrami, jednak za pomocą niewielkiego steru są kierowane tam, dokąd chce sternik.
5. Tak też język jest małym organem, lecz bardzo się przechwala. Jakże wielki las zapala mały ogień!
6. Język też jest ogniem i światem nieprawości. Język jest tak ułożony wśród naszych członków, że kala całe ciało i zapala bieg życia, i jest zapalony przez ogień piekielny.
7. Wszelki bowiem rodzaj dzikich zwierząt, ptaków, gadów i morskich stworzeń można ujarzmić i zostaje ujarzmiony przez człowieka.
8. Natomiast nikt z ludzi nie może ujarzmić języka. Jest to nieokiełznane zło, pełne śmiercionośnego jadu.
9. Nim błogosławimy Boga i Ojca i nim przeklinamy ludzi stworzonych na podobieństwo Boga.
10. Z tych samych ust wychodzi błogosławieństwo i przekleństwo. Tak być nie powinno, moi bracia.
11. Czy źródło z tej samej szczeliny tryska wodą słodką i gorzką?
12. Czy może, moi bracia, drzewo figowe rodzić oliwki albo winorośl figi? Tak też żadne źródło nie może wydać słonej i słodkiej wody.
13. Kto wśród was jest mądry i rozumny? Niech pokaże dobrym postępowaniem swoje uczynki z łagodnością właściwą mądrości.
14. Jeśli jednak macie w waszym sercu gorzką zazdrość i kłótliwość, to nie przechwalajcie się i nie kłamcie wbrew prawdzie.
15. Nie jest to mądrość zstępująca z góry, lecz ziemska, zmysłowa, diabelska.
16. Gdzie bowiem jest zazdrość i kłótliwość, tam też niepokój i wszelki zły czyn.
17. Mądrość zaś, która jest z góry, jest przede wszystkim czysta, następnie pokojowo usposobiona, łagodna, ustępliwa, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, bezstronna i nieobłudna.
18. A owoc sprawiedliwości jest siany w pokoju przez tych, którzy czynią pokój.
Jakub 3:1-18

I dlatego to idźcie wszyscy na cały świat głosić Ewangelię nieobłudną w prawdzie i miłosierdziu. I każdy musi wydawać dobre owoce godne pokuty i świadczyć o PANU Jezusie Chrystusie swoim zachowaniem, swoimi uczynkami. I to jest to, co chciałem Wam dzisiaj przekazać.


Ogromne to błogosławieństwo od PANA Jezusa mając dobrych nauczycieli w swoim zgromadzeniu. W Bożym przekonaniu, w tej miłości nie jako przechwałka. Tylko dla Bożej chwały, dla zbawienia wielu dusz, które słuchają nauczań naszych braci w Jezusie Chrystusie. Którzy wzywają każdego dnia do pokuty. Do upamiętania. Do przestrzegania Bożych przykazań będąc w przymierzu z naszym PANEM i Królem - Jezusem Chrystusem.

Dla Jego chwały i uwielbienia.


data publikacji 27/09/2025

---

Wersety wykorzystane z Biblii online FaHoLo: https://faholoapp.com/pl/reader/book-list

Linki do nauczań braci w Chrystusie:

 
 
 

Komentarze


Przeczytaj

Strona oraz zawarte na niej treści tworzone są non-profit. Cała działalność ma na celu zwiększenie świadomości wszystkich ludzi, którzy poszukują Boga, ale nie wiedzą jak to zrobić lub, czy robią to właściwie.

 

Jedynym miejscem, gdzie znajdują się wszelkie odpowiedzi, jest Biblia. Słowo Boże nie ma zastępstwa wśród innych książek lub kaznodziei. Natomiast zrozumienie Słowa Bożego wymaga modlitwy.

 

Takie blogi jak ten, czy inne powinny mieć na celu wskazanie właściwej ścieżki, dlatego każdą rzecz powinno się sprawdzać z Biblią.

 

Ja staram się to czynić wraz z "Polskie Zbory Biblijne". Wspólnie czytamy i studiujemy Pismo oraz rozważamy naukę Jezusa Chrystusa.

 

Napominanie, pouczanie, dzielenie się przemyśleniami oraz zdobytą wiedzą jest obowiązkiem każdego chrześcijanina.

 

Jeśli z jakimkolwiek moim stwierdzeniem na blogu się nie zgadzasz i znalazłeś zaprzeczenie moich słów bądź innych treści w Biblii, napisz do mnie, a rozważę każde słowo i sprostuję swój błąd, by go nie przekazywać dalej.

 

Wspólnie idźmy wąską drogą do zbawienia!

Wsparcie

Zachęcam do wsparcia Stowarzyszenia Polskich Zborów Biblijnych na cele statutowe:

PL29 1600 1462 1808 1849 1000 0001

KRS: 0000934341

Archiwum

Zasubskrybuj blog, by być na bieżąco z publikacjami

Dziękuję!

Masz pytanie, chcesz się podzielić swoim świadectwem lub potrzebujesz wsparcia w wierze, napisz!

  • Twitter
  • Facebook
  • Instagram

Dziękuję za wiadomość!

© 2023 z Wiarą do Przodu. Created with Wix.com

bottom of page